W TOWARZYSTWIE ZWIERZĄT – James Serpell

Data publikacji: 28/08/2014

Opublikowano w: Książki

Odsłon: 1990

Komentarze:

W towarzystwie zwierząt - James Serpell - AnimalStudies.pl

W TOWARZYSTWIE ZWIERZĄT – James Serpell

Pierwszą stronę z czołowych gazet brytyjskich zajęła niedawna historia zatytułowana Człowiek, który musiał zjeść swego psa, aby przeżyć. Lecz ktoś, kto musiałby zjeść swoją świnię, aby przeżyć, z pewnością nie zostałby uznany na godnego najmniejszej wzmianki. A jednak w Chinach, w Korei i na Filipinach, jak i w wielu innych rejonach świata, zabijanie i zjadanie psów i kotów jest czymś dość powszechnym. Dlaczego więc mamy te zwierzęta traktować w sposób odmienny? Zrozumiałe, że psy i koty pod względem estetycznym są przyjemniejsze od świń. I co z tego? Dlaczego więc traktujemy je tak podle? Dlaczego nie kierujemy się wobec nich takimi samymi względami moralnymi, jak wobec psów i kotów?

Tytuł: W towarzystwie zwierząt
Autor: James Serpell
Seria: Biblioteka Myśli Współczesnej – Plus Minus Nieskończoność
Przekład: Przekład: Anna Alichniewicz, Anna Szczęsna
Wydawca: Państwowy Instytut Wydawniczy
Miejsce i rok wydania: Warszawa 1999
ISBN 83-06-02770-1
Liczba stron: 298

W TOWARZYSTWIE ZWIERZĄT - James Serpell - fragment (rozwiń)

Nikt przy zdrowych zmysłach nie uznałby życia współczesnej świni domowej za przyjemne. Lecz ci, którzy zajmują się hodowlą przemysłową lub czerpią z niej zyski, znajdują dla bezdusznego i brutalnego postępowania tego rodzaju łatwe usprawiedliwienia. Ludzie, podobnie jak wiele innych gatunków zwierząt na naszej planecie, lubią jeść mięso, i dla folgowania tej chęci gotowi są zabijać lub zadawać cierpienia innym zwierzętom. Jeśli dla potrzeb argumentacji założymy, że mają prawo nadal jeść mięso, jak przez około trzy miliony lat czynili to ich przodkowie, to jak najbardziej wydajna i skuteczna eksploatacja żywego inwentarza ma oczywiście sens. I na tym właśnie polega cała współczesna intensywna hodowla przemysłowa. Stosowane metody mogą zmieniać się w zależności od gatunku zwierząt, ale podstawowa zasada pozostaje ta sama: maksymalizować produktywność, minimalizować koszty. Na tej prostej ekonomicznej zasadzie od początku do końca oparty jest współczesny agrobiznes.

Hodowca trzody chlewnej dąży do wyprodukowania rocznie jak największej liczby prosiąt na maciorę, producent wieprzowiny – by świnie osiągnęły jak najwyższą wagę rzeźną w jak najkrótszym czasie, ten kto zajmuje się transportem chce, by załadować i dostarczyć zwierzęta bez jakiejkolwiek zwłoki, a rzeźnik zainteresowany jest przede wszystkim zwiększeniem szybkości z jaką może zabijać i oprawiać świnie dostarczone do jego rzeźni. Na końcu tego łańcucha znajduje się cały zastęp nienasyconych konsumentów, których interesuje wyłącznie kupno mięsa i bekonu jak najwyższej jakości za jak najniższą cenę. Zaś fakt, iż zasada maksymalizacji rentowności odpowiedzialna jest za to, że całe życie żywego inwentarza jest jednym wielkim pasmem braków, niewygód i cierpień, wydaje się być raczej bez znaczenia, jako jedynie niefortunny produkt uboczny twardych, ekonomicznych konieczności. Ci, stanowiący mniejszość, ludzie, którzy okazują autentyczną moralną troskę o dobro zwierząt hodowlanych są przeważnie uważani za głupich, sentymentalnych albo po prostu za niespełna rozumu.

Taką bezwzględną ekonomiczną postawę wobec eksploatacji zwierząt domowych, prostą i niedwuznaczną, milcząco popiera większość mieszkańców zachodniego świata. Ludzie mają prawo jeść mięso; hodowcy mają obowiązek możliwie najtaniej żądanie to zaspokoić, zaś cierpienia zwierząt są nieuniknioną konsekwencją. Po cóż komplikować sprawę pryncypialnymi pytaniami o moralną stronę tego wszystkiego? Rzeczywiście, bardzo trudno byłoby coś zarzucić tej niewyszukanej filozofii, gdyby tylko naprawdę była spójna, gdyby tylko określała charakter wszystkich naszych stosunków ze wszystkimi gatunkami zwierząt domowych. Ale oczywiście tak nie jest. Jest w naszym społeczeństwie miejsce dla całkiem oddzielnej kategorii zwierząt domowych, które z niejasnych przyczyn nie są traktowane się w taki sposób. To oczywiście zwierzęta, które nazywamy naszymi ulubieńcami.

W TOWARZYSTWIE ZWIERZĄT - James Serpell (rozwiń)

Przedmowa do pierwszego wydania 7
Przedmowa do drugiego wydania 10

Część I. Paradoks

O pieszczoszkach i świniach 15

Część II. Przeciwko ulubionym zwierzętom

Substytut człowieka 35
Instrumenty głupoty 57
Ulubione zwierzęta w społeczności plemiennej 75
Kukułcze jajo 90

Część III. Inne spojrzenie

Zwierzę jako panaceum 105
Zdrowie i przyjaźń 125
Czworonożni przyjaciele 144

Część IV. Eksploatacja i symaptia: konflikt interesów

Mit supremacji ludzkiej 164
Zabójca o czystym sumieniu 188
Uprawniony do zabijania 206
Utrata łaski 233

Przypisy 260
Bibliografia 276

 

W towarzystwie zwierząt - James Serpell - AnimalStudies.pl